Chorobę otyłościową zbyt często widzimy dopiero wtedy, gdy osiąga najbardziej zaawansowaną postać. Mylimy ją z otyłością olbrzymią. A prawda jest dużo trudniejsza, bo zaczyna się znacznie wcześniej i jeśli nie zostanie rozpoznana na czas, nie ma leczenia. Jest tylko błądzenie. Kosztem zdrowia, życia i poczucia własnej wartości.
Dziś do grona Ambasadorów FLO dołącza Weronika, której historia pokazuje dokładnie jakie skutki ma brak rozpoznania choroby otyłościowej.

Jak sama pisze, patrząc na swoje zdjęcia:
”Widzę młodą, wysportowaną i z pozoru radosną osobę, której przez lata wmawiano, że jest większa od innych…”. Nie pasowała do stereotypu choroby, była aktywna, wysoka, „po prostu trochę większa”. A potem – powoli, niemal niezauważalnie – zaczęło się coś zmieniać.
⬆️80, 85, 91, 98… 105 kg.
Oprócz kolejnych kilogramów pojawiały się problemy zdrowotne: insulinooporność, PCOS, niedoczynność tarczycy, zaburzenia miesiączkowania, napady astmy.
Brak energii. Zasypianie po jedzeniu, i coś, czego długo nie dało się nazwać, czyli jedzenie emocjonalne.
Zamiast diagnozy były komentarze. „Może jedz mniej.” „Ruszaj się więcej.” Zamiast leczenia samotność, kontrola i coraz większe poczucie winy. Weronika próbowała sama “wziąć się za siebie”. Diety, treningi, dyscyplina z którymi przyszła obsesja, lęk i powrót choroby.
Przełom przyszedł wraz ze wsparciem męża. Dopiero wtedy, gdy po raz pierwszy usłyszała, że te nadmiarowe kilogramy to nie jest brak silnej woli, tylko choroba.
Dziś Weronika jest w trakcie leczenia. Odzyskała sprawczość, rozumie swoje ciało i emocje, przestała się obwiniać, ma realne wsparcie i chce pomagać innym jako przyszła psychodietetyczka, ale i Ambasadorka FLO
Weroniko dziękujemy, że jesteś z nami 😊
